Kulinarne miejsce, gdzie prezentowane będa rozmiate potrawy

Wpisy

  • piątek, 01 lutego 2013
    • Czemu nie jemy śniadań?

      Badania przeprowadzone wśród Polaków wykazały, że na śniadania jemy najchętniej wszelakie kanapki (króluje ser, szynka oraz dżem), parówki oraz jajka na twardo. Na liście całkiem wysoko uplasowały się tez płatki z mlekiem, których próżno szukać jeszcze dwadzieścia lat temu. Również takie przepisy na pyszne i zdrowe śniadanie jak musli, czy granola pojawiły się w ankiecie, ale już w mniejszości. Cóż, zdrowe jedzenie to wciąż nie tak często spotykana sprawa i musimy się jeszcze sporo nauczyć w tym zakresie. Warto również nadmienić, iż nie tak mało ankietowanych powiedziało, że oni śniadań nie jedzą w ogóle (jest to około 20 procent, ze szczególnym uwzględnieniem ludzi młodych. W sumie racja, ja tez niekoniecznie spożywam śniadania i działo się tak od dawien dawna). A to już bardzo niezdrowo i zdecydowanie należy potępiać tego typu abberacje.  Co gorsza zamiast rasowego śniadania wiele osób spożywa nic innego jak tylko jakieś batoniki, czy inne przekąski. Błąd! W ten sposób nie tylko tyjemy, ale również sprawiamy, iż nasze ciało zaczyna się rozregulowywać. A to nie sprzyja zdrowiu i wielu innych aspektom.

      Jasne, gotowanie z samego rana to żadna przyjemność. Klucz jednak w tym, byśmy starali się jednak nieco pomęczyć i spróbowali przynajmniej przez kilka tygodni robić sobie codziennie zdrowe śniadania. Sami się zdziwicie, gdy zorientujecie się, iż weszło wam to całkowicie w nawyk. Nie jest to banalnie proste, ale przecież odchudzanie i w ogóle zdrowy tryb życia do prostych nie należy. Korzyści jednak będą wymierne i warto się nad takimi „wyrzeczeniami” zastanowić.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      piątek, 01 lutego 2013 23:20
  • wtorek, 29 stycznia 2013
    • Konfuzje kulinarne

      Zabawne jak różni ludzie mogą interpretować tą samą nazwę dania. Zaskoczyło mnie to już jakiś czas temu, gdy odwiedziłem rodzinę moje kobiety. Znałem ich już jakiś czas, ale nie mieliśmy wybitnie wiele spotkań przy talerzach, więc nie do końca wiedzieliśmy jakie potrawy lubimy, a jakich nie. Niby pewien schemat każdy z nas znał i tak oni doskonale zdawali sobie sprawę, że nie jadam grzybów, czy ryb, ja z klei nie próbowałem ich zaskoczyć moim spaghetti alla carbonara, które wiem, że by zjedli, ale niekoniecznie by im smakowało. Rodzice Lubej preferują raczej klasyczne dania, więc wszelakie cuda i nowości nie do końca są dla nich. Teoretycznie cieszą się, gdy na przykład moja kobieta zrobiła im sushi, ale nigdy później nie spróbowali tego „przysmaku”. Nie dziwię im się za bardzo, bo sushi to niezbyt pyszna sprawa, ale wynika to chyba bardziej z mentalności, niż preferencji kubków smakowych. To po prostu te pokolenie, które je mięso oaz zupy.
      Co ciekawe, przepis na typową sałatkę warzywną w ich wykonaniu nie zawiera groszku. Dla mnie jest to chyba najważniejszy element, podczas gdy w domu lubej używa się kukurydzy. I kiedy zapowiedziałem, że ja sobie zrobię swoją wersję, z groszkiem, to byli trochę zdziwieni. Szczególnie mama, bo ona za groszkiem nie przepada i uważa, że psuje on smak. Nie było na szczęście w tym zakresie większej wojny, niemniej wiem, że pod tym względem nasze gusta zawsze będą się różnić. Co zrobić, tak to już widocznie być musi.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 stycznia 2013 17:42
  • sobota, 26 stycznia 2013
    • Higiena w resturacjach

       Spotkaliśmy się ostatnio z Lubą z niezbyt przyjemną sytuacją. Męczeni wieczornym głodem udaliśmy się do jednej knajpki. Ok., słowo knajpka to jednak nieco za dużo, bo było to bardziej bistro z typu bardziej średnich, niż luksusowych. Nie mieliśmy ochoty na potrawy typowo obiadowe, więc zamówiliśmy rzeczy na wynos, a dokładniej burgery. Zapłaciliśmy i tutaj uderzyła nas pierwsza rzecz – kobieta chwyciła szmal ręką bez rękawiczek. Ale w porządku, może umyje. Jednakże okazało się, że nie tylko nie umyła, ale najpierw wyłożyła składniki, potem wykonała szybki telefon (ciekawostka – pieniądze oraz klawiatury mają w sobie od groma zarazków), po czym przystąpiła do przygotowywania. Tego było za dużo i zażądaliśmy wyjaśnień oraz zwrotu pieniędzy. Co ciekawe w takich sytuacjach robi się wielka afera, ale tutaj nie uświadczyliśmy niczego takiego. Pani była lekko zaskoczona, ale nie spinała się specjalnie i oddała pieniądze bez szemrania.

      Niestety, gotowanie w domu to jedyna szansa, by mieć jako taką pewność, że wszystko robimy jak trzeba. Ale i tutaj nie zawsze jesteśmy całkiem bezpieczni, bo na przykład mięso, które używamy mogło całkiem sporo przejść, zarówno w sklepie jak i hurtowni. Dlatego też zbytnie myślenie na ten temat może doprowadzić nas do palpitacji serca i chyba lepiej odpuścić sobie tego typu rozważania. Niemniej w restauracjach zdecydowanie zwracajmy uwagę na takie rzeczy. Bo jedzenie ma być na poziomie – za to płacimy i takie rzeczy powinny być dla danej firmy najważniejsze.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      sobota, 26 stycznia 2013 23:19
  • czwartek, 24 stycznia 2013
    • Nawet najlepsze potrawy nie są gwarancją sukcesu!

      Idąc ostatnio najbardziej reprezentatywną ulicą w mieście (nie, nie mieszkam w Łodzi), zauważyłem, że jednak z restauracji jest zamknięta. Mimo iż nie chodziłem tam często, to potrawy serwowane w tym miejscu były naprawdę zacne, a do tego cieszyłem się mając wybór. W końcu porządnych lokali nigdy za mało. A tu proszę, drzwi zamknięte, w środku ciemno i pusto. No nic, i tak się musi czasem dziać. Nic z tym nie zrobię, więc poszedłem dalej. Jednakże okazało się, że był to pierwszy dzień, w którym rozpoczęto remont i ekipa nie zdążyła wywiesić informacji o takowym fakcie.
      Jednakże zaskakujące jest to jak często zakładamy, iż restauracje nie będą w stanie się utrzymać. Nawet te miejsca, gdzie są pyszne lub ciekawe przepisy niekoniecznie trafią w gusta klientów. Jasne, sporo zależy od lokalizacji, działań marketingowych, konkurencji itd. Niemniej czasami ma się po prostu pecha. A to nic przyjemnego stracić pieniądze włożone w miejsce, które miało stać się kulinarną przystanią dla wszystkich tych, którzy lubują się w pysznym jedzeniu.
      Niestety, prowadzenie knajpy to rzecz niełatwa nawet na zachodzie, który jest znacznie bardziej zamożny i ludzie znacznie częściej wychodzą tam coś zjeść. Cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko prawda? Szkoda tylko, że zamiast móc rozwijać swoje marzenia związane z gotowaniem i podawaniem jedzenia ludziom wielu biznesmenów musi użerać się z wszelakimi kłopotami i pustą kasą.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 stycznia 2013 23:12
  • wtorek, 15 stycznia 2013
    • Ostre potrawy

      Dietetycy ostrzegają, że ostre dania są w stanie zrobić spore szkody w naszym organizmie. Na przykład pikantne dodatki są w stanie dość mocno odbić się na stanie naszej śluzówki w żołądku. A to oznacza, iż naprawdę ostre potrawy mogą doprowadzić do wszelkich zgag, refleksów oraz innych niezbyt przyjemnych dolegliwości. A to często oznacza na przykład badanie gastroskopowe. Kto nie miał temu nie polecam, nic przyjemnego. Jednakże ostatnio pojawiły się doniesienia, że może wcale niekoniecznie jest tak, że jedzenie pikantne jest tak bardzo szkodliwe. Rzecz jasna mamy świadomość, iż taka pasza ma tez pozytywne elementy. Przede wszystkim ostrość pozwala zabijać bakterie oraz przyspiesza metabolizm. Niektórzy historycy zwracają uwagę, że kuchnia tajska, indyjska, czy meksykańska jest zasobna w takie jedzenie, a przecież w tamtych środowiskach bakterii jest naprawdę sporo. Oczywiście nie wszystkie przepisy na dania meksykańskie, czy inne zawierają chilli lub ostrą paprykę. Zresztą zawsze można je wyeliminować z naszego menu. Jednakże nie zawsze warto. Na przykład czosnek zawiera witaminy z grup B oraz C, a także takie minerały jak potas, żelazo, czy fosfor. Do tego jedzenie czosnku pozwala obniżyć poziom cholesterolu oraz rozpuszcza te białka, które w przyszłości mogą sprawić, że będziemy mieć problemy z miażdżycą. A to przecież przykład pierwszy z brzegu. Dlatego też ostrożnie z ostrością, ale też bez panikowania.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 stycznia 2013 01:04
  • niedziela, 13 stycznia 2013
    • Podryw na gotowanie

       Próbowaliście kiedyś poderwać kogoś na jedzenie? Ja nie mówię rzecz jasna o sytuacji, gdy   już kogoś na tyle, by móc zaprosić go na jedzenie. I to najlepiej przygotowane własnoręcznie. Oczywiście wyjście do knajpy to również sympatyczna sprawa, ale nic nie robi takiego wrażenia, jak jedzenie zrobione za pomocą własnej głowy oraz rąk. Oczywiście przy optymistycznym założeniu, iż potrafimy jako tako gotować. Bo w innym wypadku może rzeczywiście nie ma się co spinać i męczyć w kuchni, gdyż efekt może być cokolwiek niezjadliwy. Dosłownie i w przenośni.

      Stąd na takie akcje trzeba porywać się wtedy, gdy mamy pewność, że nie damy ciała. Gotowanie ma być w tym wypadku czymś, co pomoże nam zdobyć przychylność, a nie wystraszy potencjalną partnerkę lub partnera.

      Tym, którym Bozia dała nieco talentu do pichcenia polecam tą metodę. Nie jest to rzecz jasna rzecz bezbłędna która w stu procentach się sprawdzi, bo przecież nie tylko na tym opierają się relacje damsko - męskie. Jednakże jeśli tylko zrobimy dobry dobór przepisów, to możemy być pewni, że złapiemy kilka punktów u płci przeciwnej. A to zawsze jest w cenie.

      Co istotne każdy z nas jest w stanie coś takiego zrobić, nawet ci, którzy nie mają za bardzo zacięcia do kuchni. Trzeba tylko dobrać odpowiednie receptury i poświęci nieco czasu na praktykę, a bez problemu nauczymy się przyrządzania dań. Nie muszą przecież być to skomplikowane rzeczy. Pamiętajmy, że chęci też są niezmiernie istotne. Dlatego też nie spinajmy się i nie koncentrujmy tylko i wyłącznie na efekcie, bo możemy się tym nieźle spalić.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 stycznia 2013 00:06
  • środa, 09 stycznia 2013
    • Przechowywanie jedzenia

      Niby mamy zimę, ale warto chyba poruszyć pewien temat, który jest w sumie aktualny cały rok. Otóż chodzi mi o przechowywanie jedzenia tak, by temperatura na nie negatywnie nie wpłynęła. Co prawda na dworze jest zimno, ale w naszych mieszkaniach bywa nawet cieplej, niż w lato, więc potrawy mają tendencję do psucia się. Nikt chyba nie lubi, gdy kawałek kotleta lub pieczeni skiśnie mu się całkowicie. O, albo gdy zostawiona na noc zupa na drugi dzień okazuje się całkowicie niejadalna. Chociaż nawet nie, nie chodzi tylko o sam fakt, iż jedzenie w zasadzie „zdycha”, ale czasami jest po prostu niesmaczne. Niby da się je zjeść bez większych konsekwencji, ale jednak nie ma w tym wielkiej przyjemności. Co więc robić, by tego uniknąć?

      Warto pamiętać o przechowywaniu jedzenia w…Papierze. Jest to nie tylko ekologiczne, ale również sprzyja świeżości. Nasze przepisy na tłuste mięso w sosie oczywiście nie będą możliwe do zaaplikowania do takiego opakowania, ale już na przykład kotlety lub kanapki tak. Zresztą nie bez powodu trzymamy sporo rzeczy przeznaczonych do jedzenia poza domem w papierze właśnie. Folia aluminiowa jest mniej korzystna, gdyż w wysokiej temperaturze może wydzielać szkodliwe substancje. A tego przecież nie chcemy, bo nasze jedzenie ma być zdrowe i smaczne. Plusem folii jest jej elastyczność oraz fakt, iż utrzymuje ona ciepło jednak dłużej. Z drugiej strony zawsze można owinąć jedzenie w papier i w folię. Prawda, że pomysłowe?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      środa, 09 stycznia 2013 21:41
  • poniedziałek, 07 stycznia 2013
    • Pusta lodówka, a dzień święty

      Najgorsze są te dni wolne, o których kompletnie zapominamy. Na przykład 6 stycznia, który to dzień od niedawna jest wolny, więc człowiek nie zdążył się jeszcze przyzwyczaić. Otóż w tym czasie większość sklepów jest zamknięta, więc jeśli wcześniej nic nie ugotowałem, to jestem w biedzie. I tak stało się w tym roku. W lodówce ani jednej potrawy, a jeść przecież trzeba. W takich sytuacjach robię zawsze przegląd rzeczy dostępnych w szafkach, ale że najczęściej kupuję na bieżąco, to na ogół brak konkretnych zapasów. Na szczęście w naszej okolicy jest sklep, który jest otwarty w zasadzie zawsze. Problem tylko w tym, iż tam w sumie niewiele jest. Rzecz cieszy się sporą popularnością wśród  okolicznych mieszkańców, co mnie dziwi. Bo asortyment to głównie alkohol, napoje oraz słodycze. Mało jest tam prawdziwego jedzenia. Niby wprowadzono wędliny, ale daj pan spokój, tragedia nie mięso. Leży to tygodniami i z dnia na dzień coraz mizerniej wygląda. Śniadanie lub kolacja na ich bazie to możliwy zgon, stąd staram się trzymać od nich z daleka. W sumie szkoda, bo ekipa jest pozytywna, ale niestety to, co obecne na półkach woła o pomstę do nieba. Wiem, że niektórzy naprawdę lubią robić tam zakupy, ale gdy niedaleko mamy znacznie większy i lepiej wyposażony sklep to doprawdy nie wiem po co chodzić do tego miejsca. Z drugiej strony sam będę dziś zmuszony tam uderzyć, bo lodówka sama się przecież nie zapełni.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 stycznia 2013 17:52
  • sobota, 05 stycznia 2013
    • A jeśli potrawy zrobią nam krzywdę?

      Śmiałem się kiedyś ze znajomego, który powiedział, że nie pije czarnej herbaty, bo ma ona drobinki pyłu, które osiadają w płucach. Zresztą słowo „śmiałem” nie jest adekwatne, bo po prostu z niego szydziłem. Ale że sytuacja wydarzyła się akurat w knajpie, to potrawy przeze mnie w tamtym momencie jedzone niefortunnie wpadły mi do nosa. Wiecie, czasem jest tak przy krztuszeniu się, gdy kawałeczki jedzenia przedostają się z gardła do jednej z dziurek. I nie jest to przyjemne, gdyż abstrahując od faktu, iż krztuszenie jest bardziej groźnym powodem śmierci, niż herbaciany pył, to obce ciała w nosie w ogóle nie kojarzą się z czymkolwiek fajnym.
      Zastanowiło mnie to jednak nad pewną kwestią. Otóż problem zrobienia sobie nieprzyjemności jedzeniem nie jest chyba wcale taki niewielki. Nie chodzi tutaj nawet o kwestię, gdy wbijamy sobie w rękę nóż krojąc kotleta. To się zdarza, ale przecież możemy również zrobić coś takiego tnąc papier lub wbijając gwoździe. Chodzi mi tu bardziej o momenty, gdy na przykład wylejemy na siebie wrzącą jeszcze zupę. Albo zakrztusimy się orzeszkiem. To drugie jest dodatkowo nieprzyjemne, gdy jesteśmy na orzechy uczuleni.

      Generalnie trochę nabijam, ale faktem jest, iż nawet najbardziej błache rzeczy są w stanie zrobić nam kuku. Kiedyś, jedząc chyba spaghetti z tuńczykiem wydawało mi się, że w makaron zaplątała się nitka. I szarpnąłem za nią. Niestety, to nie była nitka, lecz nietypowy kawałek kluski, w związku z czym spora część jedzenia wylądowała na ziemi.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      sobota, 05 stycznia 2013 20:44
  • poniedziałek, 31 grudnia 2012
    • Gazety kulinarne

      Magazyny kulinarne są obecne na rynku od dawien dawna. Kiedyś były to znacznie inne formuły, które rzadko kiedy wychodziły poza pewien ogólnie przyjęty schemat. Zdjęcia, przepisy i porady. Ot, tyle. Dzisiaj sporo magazynów wygląda podobnie, tyle że jakoś zdjęć oraz papieru, a także design jest znacznie lepsza. To jednak nieco za mało, gdyż w końcu w sieci mamy w zasadzie to samo, tyle że w każdym momencie możemy po te receptury szybko sięgnąć. Do tego dochodzi fakt, iż często mają one linki do filmów oraz możliwość wypowiadania się w komentarzach. Mało tego, spora część z nich daje się edytować, więc każdy z nas może zostać dziennikarzem kulinarnym. No, powiedzmy, ale wiecie mniej więcej o co chodzi. Dzięki temu w sieci pojawiło się sporo receptur, które dotychczas kryły się po domach. Na przykład przepisy na ciasta, które są specjalnością naszych babć i mam. Mogą być to również zupy oraz pieczenie.

      Oczywiście za magazynem stoją często większe pieniądze, przez co możliwe jest wysłanie kogoś do dalekiego kraju, gdzie szuka ciekawych propozycji. Oczywiście, obecnie jest to raczej mało możliwe, ale w teorii prędzej pojedzie na takie wojaże osoba z gazety, niż ktoś, kto prowadzi bloga kulinarnego.

      Od jakiegoś czasu magazyny nie są już kierowane tylko do kobiet. Również mężczyźni coraz chętniej gotują, więc i oni przeglądają takie właśnie pisma. Stąd treść się nieco zmienia i dostosowuje do rozmaitych potrzeb, nie tylko takich, które kiedyś przypisywano kobietom.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2012 18:29

Tagi

Kanał informacyjny

Opcje Bloxa